Imieniny:
Szukaj w serwisieWyszukiwanie zaawansowane

Komunikacja

2010.01.06 g. 21:01

W Warszawie inaczej

Pomysł na Nowy Rok
3 gr. Romana: dużo mówi się o buspasach w Warszawie. Dotyczą one autobusów i słusznie, bo niech ci co mają mniej jeżdżą szybciej.

Szybciej będziesz w pracy.

Więcej wyrobisz normy.

Wcześniej będziesz na uczelni, więcej się nauczysz.
Proponuję wprowadzić w Warszawie obowiązek jazdy tyłem.

Znam takich, co uważają, iż od tyłu jest lepiej i przyjemniej.

 

To odłóżmy na później. Jazdę tyłem ma opanowany każdy najsłabszy nawet kierowca. Czyli nie trzeba żadnych dodatkowych szkoleń. Wszystko mamy opanowane i przećwiczone. Wiadomo - nie wszyscy jednakowo jeżdżą i o to też chodzi. Na granicach miasta pod nazwą Warszawa stawiamy znaki drogowe "Obowiązkowa jazda tyłem pojazdu", pod spodem tabliczka "Nie dotyczy autobusów".

 

Popatrzcie, jaki mamy spokój i luz w mieście. Prędkość pojazdów wynosi 20 kilometrów na godzinę - więcej na wstecznym konstruktorzy rzadko przewidują.

 

Prowincjały, co najwięcej mają kolizji w mieście, zostawiają swoje autka w burakach. Kierowcy dadzą radę kierować i czytać nazwy ulic. Prowincjały do autobusów wsiadają grzecznie i dają zarobić miejskiej komunikacji.

 

Podmiejscy też zostawią swe wypasione bryki w ekskluzywnych garażach i kłaniają się komunikacji zbiorowej. Szybko zaczną wywierać wpływ na decydentów w sprawie rozbudowy infrastruktury. Bo na przykład gdyby nie wojna II światowa, to Warszawska Kolej Dojazdowa jeździłaby do Nadarzyna, tak jak przewidują wciąż obowiązujące plany. A wojna ta, skończyla się, dla przypomnienia, 65 lat temu.

 

TIRowcy, którzy to na każdą drogę wjadą i na każdej nawierzchni dają sobie radę łącznie z chodnikami, zrezygnują z wjazdu w obszar obowiązywania znaku. Poszukają objazdów miasta.
Nie jeżdżą na pamięć. Miasteczko Warszawa już nie dla nich. Nie obejrzą z bliska Marszałkowskiej i Pałacu Kultury. Bo pokażcie mi takiego, co ciągnikiem siodłowym z naczepą pokona 20 km tyłem poprzez kilka rond, nie zaczepiając o inne pojazdy czekające na światłach.

 

Rowerzyści już cały rok będą jeździli autobusami i tramwajami. Tylko kilku znajdzie się takich, którzy pojadą na swoich rowerkach tyłem. Kaski zostaną w domach i nie będą obijały innych na korytarzach uczelnianych. Ile ścieżek rowerowych stanie się chodnikami!

 

Motory raczej nie mają wstecznego - chyba że te stare z koszem, ale to jednak zabytki. W ten sposób motory przez brak odpowiedniego napędu zginą z Warszawy.

 

Starzy (wiekiem, bo nie stażem) mieszkańcy stolicy, którzy prawo jazdy mają od ponad 40 lat, ale pół życia woził ich służbowy kierowca, raczej będą garażowali swoich aut. Mają czas. Zajadą autobusem.

 

Samochody ambasad jeżdżą jak na pozostałych drogach Polski.

 

Pojazdy uprzywilejowane załatwią sobie jazdę po staremu. Tak więc karetki, straż, policja, Straż Graniczna (tych w Warszawie też jest ponad setkę), pogotowia gazowe i energetyczne jeździłyby po staremu. Taryfy to pewnie też sobie załatwią po staremu. Tak samo jak posłowie, senatorowie i radni, burmistrzowie itp. itd.

 



Opublikowal: Michał Pawlik
-
Serwis oprogramował Jacek JabłczyńskiCopyright(c) 2002 - 2014 Fundacja Promocji m. st. Warszawy